Dla nauczyciela · 3 min czytania
Wrzesień: piękny rozkład na cały rok. Listopad: dwa dni wolne, wycieczka i grypa. Rozkład do wyrzucenia.
Rozkład materiału powstaje w założeniu, że lekcje odbędą się wszystkie. Rzeczywistość odejmuje kilkanaście godzin rocznie: dni wolne, rekolekcje, wyjścia, zastępstwa, choroby. Odejmuje je nierównomiernie, więc nie da się tego przewidzieć jednym marginesem bezpieczeństwa.
Efekt zna każdy: w maju okazuje się, że zostały trzy działy i sześć lekcji.
Użyteczny rozkład to nie ten, który jest ładny we wrześniu, tylko ten, który da się przeliczyć w listopadzie — po tym, jak wypadły trzy lekcje. Ręczne przesuwanie wszystkiego o dwa tygodnie zajmuje wieczór i zwykle po prostu się tego nie robi.
Dlatego rozkład powinien być czymś, co się przelicza, a nie dokumentem, który się archiwizuje.
Leon ułoży rozkład materiału i przeliczy go, kiedy plan się posypie — bez układania wszystkiego od nowa. Przygotuje też przedmiotowy system oceniania do kompletu.